Miało być o kolejnym etapie, ale nie umiem się skupić. Ktoś mógłby zapytać dlaczego? Otóż jestem wkurwiona. Tak, wiem brzydkie słowo i damie nie przystoi. To jak to jest, że każdemu facetowi wolno, a nam nie? Przecież jesteśmy równi, przynajmniej w teorii ...
Dzisiaj mam kolejne apogeum. Czego? Wszystkiego. Zbierało się kilka dni. Właśnie o tą zasraną niesprawiedliwość mi chodzi.
Jestem kobietą i jak większość odczuwałam instynkt macierzyński i myślałam że dziecko to taka cudowna sprawa, że to kropka nad "i" naszego związku, i tak dalej, i tak dalej.
O zgrozo jak bardzo się myliłam.
Muszę jeszcze dodać, że decyzja o dziecku była obustronna. Tylko nie spodziewaliśmy, że uda się po pierwszej próbie.
Najpierw był szok, potem oswojenie, nawet na chwilę radość, przerażenie i tysiąc innych emocji. Pocieszałam się , że przecież nie my pierwsi i nie ostatni, a mój mąż będzie takim cudownym ojcem i partnerem. Będziemy mieć tęczę, dom z białym płotkiem, a moje dziecko będzie spokojne, będzie spać w nocy, a jak nie to przecież będzie ON-tata. No przecież poradziMY sobie .
I tu wielkie zderzenie z murem i upadek na gołą dupę. Kobieta jest sama ze wszystkim. Sama. Koniec tematu.
Wiecie co przed chwilą robiłam? Usypiałam syna po raz 4 na noc a co robi mój mąż vel. ojciec? Śpi.
Bierze mnie przeziębienie, źle się czuję. Marzę o śnie Nawet 40 minut drzemki nie da rady, bo tatuś nie umie zająć się dzieckiem. Uwaga, tu najlepsze, biedny był w pracy i jest zmęczony i nie wyspał się za dobrze w nocy. ARE YOU FUCKING KIDDING ME?!
Ja wstaję w nocy po 6 razy minimum , a teraz jak jest ząbkowanie to maluch potrafi budzić się z krzykiem co 30 minut. Wstaje, usypiam odkładam, ryk, na nowo usypiam. Jest, udało się śpi w łóżeczku. Za 40 minut powtórka.
Szanowny jeszcze się dziwi że się złoszczę na dziecko.
Jak tu to wytrzymać w spokoju? Gdzieś czytałam, że najgorszą torturą dla żołnierzy jest wybudzanie ich ze snu, więc Panowie i Panie ukłony w moją stronę, bo od 10 miesięcy tak wyglądają moje noce. Jak wszystko mi się znudzi i postanowię to rzucić to zapiszę się do Marines. Z takim wpisem w CV to przyjmą mnie z pocałowaniem w rękę.
Dzisiaj mam kolejne apogeum. Czego? Wszystkiego. Zbierało się kilka dni. Właśnie o tą zasraną niesprawiedliwość mi chodzi.
Jestem kobietą i jak większość odczuwałam instynkt macierzyński i myślałam że dziecko to taka cudowna sprawa, że to kropka nad "i" naszego związku, i tak dalej, i tak dalej.
O zgrozo jak bardzo się myliłam.
Muszę jeszcze dodać, że decyzja o dziecku była obustronna. Tylko nie spodziewaliśmy, że uda się po pierwszej próbie.
Najpierw był szok, potem oswojenie, nawet na chwilę radość, przerażenie i tysiąc innych emocji. Pocieszałam się , że przecież nie my pierwsi i nie ostatni, a mój mąż będzie takim cudownym ojcem i partnerem. Będziemy mieć tęczę, dom z białym płotkiem, a moje dziecko będzie spokojne, będzie spać w nocy, a jak nie to przecież będzie ON-tata. No przecież poradziMY sobie .
I tu wielkie zderzenie z murem i upadek na gołą dupę. Kobieta jest sama ze wszystkim. Sama. Koniec tematu.
Wiecie co przed chwilą robiłam? Usypiałam syna po raz 4 na noc a co robi mój mąż vel. ojciec? Śpi.
Bierze mnie przeziębienie, źle się czuję. Marzę o śnie Nawet 40 minut drzemki nie da rady, bo tatuś nie umie zająć się dzieckiem. Uwaga, tu najlepsze, biedny był w pracy i jest zmęczony i nie wyspał się za dobrze w nocy. ARE YOU FUCKING KIDDING ME?!
Ja wstaję w nocy po 6 razy minimum , a teraz jak jest ząbkowanie to maluch potrafi budzić się z krzykiem co 30 minut. Wstaje, usypiam odkładam, ryk, na nowo usypiam. Jest, udało się śpi w łóżeczku. Za 40 minut powtórka.
Szanowny jeszcze się dziwi że się złoszczę na dziecko.
Jak tu to wytrzymać w spokoju? Gdzieś czytałam, że najgorszą torturą dla żołnierzy jest wybudzanie ich ze snu, więc Panowie i Panie ukłony w moją stronę, bo od 10 miesięcy tak wyglądają moje noce. Jak wszystko mi się znudzi i postanowię to rzucić to zapiszę się do Marines. Z takim wpisem w CV to przyjmą mnie z pocałowaniem w rękę.
Komentarze
Prześlij komentarz